![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
sunrays: listy i inne opowieści2008-08-14 16:39:25przeprowadzka namówiona przez Qqi, znów rozpoczynam blogowe życie, tym razem gdzie indziej. ciekawe, jak długo, bo jakoś nigdy nie wystarczało mi cierpliwości i wytrwałości. w każdym razie, można czasem zajrzeć tutaj. może nawet czasem coś napiszę;-) skomentuj (1) 2007-08-27 22:55:26 czas czas mi ucieka. zapieprza mi jak jakiś cholerny teledysk. zgubiłam gdzieś kilka miesięcy życia. wszystko dzieje się jakby poza mną. rzeczy straszne i piękne; ostatnio więcej strasznych. Wiedźmo, jestem z Tobą. musi być dobrze. po prostu nie może być inaczej. w piątek moje spóźnione urodziny. dużo emigrantów - prosto z lotniska będą Z. (z dublina) i J. (z Dubaju). plus dotti (krakau) i może arek z piotrkiem (half bench city). co chwila martwię się, że nikt o mnie nie pamięta i w końcu zaprosiłam chyba z 50 osób... czemu tak boję się nagle siebie samej? samej? krystian zaliczył mat. mimo wszystko jakaś ulga, że mu się udało, że dał radę. szkoda mi było m., niby wszystko jej jedno, ale wiem, że liczyła na niego bardzo. z Q. koniec - czuję żal, oczywiście. nawet nie za tym, co było, raczej żałuję samej siebie. żałośnie. że straciłam czas. że znów coś nie tak. że już nie mam siły i mi tak strasznie wszystko jedno. jest to piękny dowód na to, jak bardzo potrafię przymykać oczy. lata praktyki wreszcie na coś się zdały. tylko czasami nie wiedząc, jak powiedzieć to, co chcę powiedzieć - krzyczałam dookoła. jest coś nowego, także. nie odkryłam jeszcze nowych sposobów reagowania na świat. obserwuję się jak pod mikroskopem, jak odbieram rzeczywistość. zadzwiające, jak inaczej. wciąż jednak jest to uczucie, jakbym dopiero uczyła się chodzić, nie wiem, jak wyrazić pewne rzeczy najlepiej. i czuję jesień. skomentuj (1) 2007-04-12 23:44:29 update radio: gra. - pin, w uszach - bis, codziennie - dwójka, co tydzień nie aspiruję do kultury wysokiej, bo jej już nie rozumiem. pogodziłam się. słucham i piszę, wystarczy. dom: krzyczy. bałagan nie do opisania, chaos, gryzące szuflady, zakurzone blaty, tornado w show roomie. ciało: krzyczy. po świętach dwa kilo do przodu, trzeba coś z tym zrobić szybko. ogólnie: odzew jest. znaczy, że jednak wciąż jestem człowiekiem-kobietą. Y: przyjeżdża. na tydzień. oszaleję, albo go zabiję, albo nie wiem co. dobrych scenariuszy nie przewiduję, on lubi toxiki. wzruszenia: free hugs campaign. cudowne, było także w warszawie. full support for juan mann. zuz: emigruje. długa rozmowa, w sobotę spędzimy razem dzień. dotti: zadomawia się. wróciła z meksyku, skąd zresztą ona nie wróciła. ze świata wróciła. opalona, operatywna podróżniczka walcząca z tygrysami, niezaradna w życiu jak zwykle. wysyła cv, chciałabym, żeby się coś udało. arek: dorosły. we wtorek skończył 18 lat. nie umiem, nie chcę w to uwierzyć. inne uwagi: robię prawo jazdy. spłukałam się w bershce. jeszcze potrzebuję butów. w środę idziemy z eskim i różą na medytację. oto jak zgodnie łączę duchowe aspekty mojego życia z całkiem przyziemnymi. radośnie dbam o potrzeby ciała i ducha - jednocześnie. najpierw wydam kilka stów na ciuchy, a potem pomedytuję - i od razu czuję się szczęśliwa i pogodzona z losem. a co. skomentuj (0) 2007-04-02 21:00:54 dwadzieścia lat minęło byłam dziś ostatni dzień w pracy. cudowne uczucie, nie patrzeć na te zakłamane gęby. będzie mi brakować tylko justyny. poza tym chora. wysiadło mi gardło, głos mam niczym zapita janis. wracałam więc wcześniej do domu, nieco okrężnie, 301. całą godzinę, bo to miasto jest najbardziej żywe o 16.30... na stępińskiej sklep. weszłam tam, chciałam kupić jakiś gotowy obiad (wiemy, jakie mam zdolności kulinarne...). i oniemiałam. do koszyków kolejka dziesięciu osób, ja jedenasta. do kasy kolejka piętnastu osób, pani z tłustymi włosami za kasą jak mucha w smole. nigdy tylu tam nie widziałam. może to ta pora? przede mną babcia cierpliwie mi tłumaczy, że to kolejka do koszyków i że trzeba czekać. inna pani krzyczy do kasjerki "kochaniutka, policz mi tu te marcheweczki, i obsłuż kolejnego pana, ja skoczę jeszcze po mleko!". kasjerka wściekła "bo w starej kasie to była jeszcze funkcja hold, a teraz to im się wydaje, że to takie proste, obsłuż pana". płacę kartą, więc czekam. czekam, bo pani musi skoczyć do innego stanowiska po terminal. czekam. i czekam. pomagam jej go obsłużyć. idę do domu. w aptece po drodze, gdzie chcę zapolować na zestaw antygrypowy - osiem osób, ostatnia stoi prawie za drzwiami. dziwna ta pora - miasto tak zaludnione. dla mnie zdumiewająco. czy tak stała moja mama w kolejkach w '87? straszne jest to, jak łatwo można zapomnieć i przyzwyczaić się do łatwego życia - ekspresowych sklepów, ekspresowych koszyków, ekspresowych kasjerek i samochodu, co sam przywiezie ciężkie torby. wczoraj poszłam na szybkie zakupy po trochę owoców. "niedziela palmowa, to wszystko otwarte, skoczę do sklepu obok, bo blisko". na belwederskiej - zamknięte. poszłam więc na chełmską. zamknięte. poszłam więc na czerską. uff. jedynie półgodzinny spacer. bezsensowna godzina wybierania jabłek i pomarańczy i do domu. tachałam to z dwadzieścia minut, choć do domu idzie się osiem. cudownie. dochodząc do stępińskiej pomyślałam: kiedyś życie było trudniejsze - urywające torby w rękach, i ani śladu samochodu z wygodnym, dużym bagażnikiem. czasem czytam to u kofty. codzienność, te wszystkie małe, mało znaczące czynności, tak mało ważne, a niezbędne, potrafią przyćmić wszystko inne i mieć ambicje zostać głównym punktem dnia. ja chcę robota kuchennego, samochód i ukraińską gosposię!... jutro zaczynam kurs prawa jazdy. skomentuj (0) 2007-03-28 21:44:49 decyzje jutro mówię pas. boję się. ale cieszę się. czuję się szczęśliwa jak rzadko ostatnio! fantatyczny wieczór z J. w Foksal 19. koniec z katowaniem się - jedzenie obłędne, koktajle słodkie i kolorowe. rozmowy takie jak trzeba. właśnie takie. moja zuz migruje do dublina. kolejna gwiazdka na obcym nieboskłonie. już tęsknię...a jednocześnie jestem taka dumna! --- obserwacja: mężczyźni niechciani kochają mocniej. skomentuj (0) 2007-03-27 17:59:51 comebacks moja miłość do radia została odwzajemniona. zrobiłam deal życia, odchodząc. teraz wracam - niczym królowa dyktująca warunki. to lubię! taaak, wezmę kredyt na mieszkanie (a raczej minimieszkadło), urodzę dziecko, pojadę na wakacje. do dubaju. póki mam zaproszenie. haha. skomentuj (0) 2007-03-22 23:38:43 notka porządkowa praca: w planach. rozmowy w toku. dom: 15 nowych książek. miłość: transparentna. jakoś nie mam do tego głowy. przyjaciele: mam nadzieję, że wciąż są. skomentuj (1) |
|